K. Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu.
W. Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu.
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze,
i na wieki wieków. Amen. Alleluja.
Powyższe teksty opuszcza się, jeśli tę Godzinę poprzedza Wezwanie.
1 Stała Matka Boleściwa
Obok krzyża ledwo żywa,
Gdy na krzyżu wisiał Syn.
2 Duszę Jej, co łez nie mieści,
Pełną smutku i boleści,
Przeszedł miecz dla naszych win.
3 O, jak smutna i strapiona
Matka ta błogosławiona,
Której Synem niebios Król!
4 Jak płakała Matka miła,
Jak cierpiała, gdy patrzyła
Na Boskiego Syna ból!
5 Gdzież jest człowiek, co łzę wstrzyma,
Gdy mu stanie przed oczyma
W mękach Matka ta bez skaz?
6 Kto się smutkiem nie poruszy,
Gdy rozważy boleść duszy
Matki z Jej Dziecięciem wraz?
7 Za swojego ludu zbrodnie
W mękach widzi tak niegodnie
Zsieczonego Zbawcę dusz.
8 Widzi Syna wśród konania,
Jak samotny głowę skłania,
Gdy oddawał ducha już.
9 A gdy życia kres nastanie,
Przez swą Matkę, Chryste Panie,
Do zwycięstwa dojść nam daj. Amen.
1 ant.
Panie, niech moje wołanie przyjdzie do Ciebie, * nie ukrywaj przede mną swojego oblicza.
Psalm 102
Modlitwa wygnańca
Bóg nas pociesza w każdym naszym utrapieniu (2 Kor 1, 4)
I
Panie, wysłuchaj modlitwę moją, *
a moje wołanie niech przyjdzie do Ciebie.
Nie ukrywaj przede mną swojego oblicza *
w dniu mego utrapienia.
Nakłoń ku mnie Twe ucho, *
w dniu, w którym Cię wzywam, szybko mnie wysłuchaj.
Bo dni moje jak dym znikają, *
a moje kości płoną jak w ogniu.
Moje serce wysycha jak spalona trawa, *
zapominam nawet o jedzeniu chleba.
Od głośnego jęku *
skóra przywarła mi do kości.
Jestem podobny do ptaka na pustyni,
jestem jak sowa w ruinach, *
czuwam jak samotny ptak na dachu.
Co dzień mnie znieważają wrogowie, *
srożąc się przeklinają mnie moim własnym imieniem.
Popiół jem zamiast chleba, *
a napój mieszam ze łzami,
Przez Twą zapalczywość i oburzenie, *
boś Ty mnie uniósł i odrzucił.
Obumierają dni moje jak wydłużające się cienie, *
a ja usycham jak trawa.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Panie, niech moje wołanie przyjdzie do Ciebie, / nie ukrywaj przede mną swojego oblicza.
2 ant.
Przychyl się, Panie, * ku modlitwie pokornych.
II
Ty, Panie, trwasz na wieki, *
a imię Twoje przez wszystkie pokolenia.
Powstań i okaż litość Syjonowi,
bo nastała pora, byś nad nim się zmiłował, *
bo już nadeszła godzina.
Albowiem Twoi słudzy miłują jego kamienie, *
żalem ich przejmują jego gruzy.
Poganie będą się bali imienia Pana, *
a Twej chwały wszyscy królowie ziemi.
Bo Pan odbuduje Syjon *
i ukaże się w swym majestacie.
Przychyli się ku modlitwie opuszczonych *
i nie odrzuci ich modłów.
Należy to zapisać dla przyszłych pokoleń, *
lud, który się narodzi, niech wychwala Pana.
Bo spojrzał Pan z wysokości swego przybytku, *
popatrzył z nieba na ziemię,
Aby usłyszeć jęki uwięzionych, *
aby skazanych na śmierć uwolnić,
Aby imię Pana głoszono na Syjonie *
i w Jeruzalem Jego chwałę,
Kiedy zgromadzą się razem narody *
i królestwa, by służyć Panu.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Przychyl się, Panie, ku modlitwie pokornych.
3 ant.
Ty, Panie, stworzyłeś ziemię * i niebo jest dziełem rąk Twoich.
III
Ustały moje siły w drodze, *
dni moje zostały skrócone.
Mówię: "Boże mój, nie zabieraj mnie w połowie dni moich. *
Twe lata trwają przez wszystkie pokolenia.
Ty niegdyś stworzyłeś ziemię *
i niebo jest dziełem rąk Twoich.
One przeminą, ale Ty zostaniesz,
zestarzeją się wszystkie jak suknia, *
jak szatę je zmieniasz i stają się odmienione.
Ty zaś taki sam jesteś zawsze *
i lata Twoje nie mają końca.
Synowie sług Twoich bezpiecznie mieszkać będą, *
a ich potomstwo będzie trwało w Twej obecności".
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Ty, Panie, stworzyłeś ziemię / i niebo jest dziełem rąk Twoich.
K.
Słuchaj, mój ludu, nauki mojej.
W.
Nakłońcie swe uszy na słowa ust moich.
Jeżeli poniżej nie wyświetliły się teksty czytań i Te Deum, kliknij tutaj i przeładuj tę stronę (dotyczy głównie użytkowników urządzeń mobilnych).
Z Księgi proroka Ezechiela
|
8, 1-6. 16 - 9, 11
|
Sąd nad grzeszną Jerozolimą
Kiedy roku szóstego, piątego dnia szóstego miesiąca siedziałem w moim domu, a starsi Judy siedzieli przede mną, spoczęła tam na mnie ręka Pana Boga.
Patrzyłem, a oto była tam istota podobna do postaci człowieka; w dół od tego, co wyglądało na jego biodra, był ogień, i w górę od tego, co wyglądało na biodra, było coś, co przypominało połysk stopu złota ze srebrem. Wyciągnął coś w rodzaju ręki i uchwycił mnie za włosy na głowie, a duch podniósł mnie w górę między ziemię a niebo i w Boskich widzeniach zaprowadził do Jerozolimy, do przedsionka bramy wewnętrznej, położonej po stronie północnej, tam gdzie znajdował się bożek zazdrości, pobudzający do zazdrości.
Oto tam była chwała Boga izraelskiego, taka sama, jaką widziałem na równinie. I rzekł do mnie: "Synu człowieczy, podnieś teraz oczy ku północy!" I podniosłem oczy w kierunku północnym, a oto na północ od bramy ołtarza znajdował się u wejścia ów bożek zazdrości. I rzekł do mnie: "Synu człowieczy, czy widzisz, co oni czynią? Okropne obrzydliwości, którym się tu oddają pokolenia izraelskie, aby Mnie zmusić do oddalenia się z mojej świątyni. Ale gdy się lepiej przypatrzysz, zobaczysz jeszcze większe obrzydliwości".
Zaprowadził mnie także do wewnętrznego dziedzińca świątyni Pańskiej i oto u wejścia do świątyni Pańskiej, pomiędzy przedsionkiem a ołtarzem, znajdowało się około dwudziestu pięciu mężów obróconych tyłem do świątyni Pańskiej, z twarzami skierowanymi ku wschodowi: zwróceni na wschód, oddawali pokłon słońcu. I rzekł do mnie: "Czy widzisz to, synu człowieczy? Czyż nie dosyć domowi Judy dokonywać tych obrzydliwości, które tu popełniają? Napełniają kraj ten przemocą i stale Mnie obrażają. I oto wciąż podnoszą gałązkę do nosa. Również i Ja będę postępował z nimi z zapalczywością; oko moje nie okaże litości i nie będę oszczędzał. A będą wołać do moich uszu donośnym głosem, lecz Ja ich nie wysłucham".
Potem donośnie, tak że ja słyszałem, wołał On: "Zbliżcie się, straże miasta, każdy z niszczycielską bronią w ręku". I oto przybyło sześciu mężów drogą od górnej bramy, położonej po stronie północnej, każdy z własną niszczycielską bronią w ręku. Wśród nich znajdował się pewien mąż, odziany w lnianą szatę, z kałamarzem pisarskim u boku. Weszli i zatrzymali się przed ołtarzem z brązu. A chwała Boga izraelskiego uniosła się znad cherubów, na których się znajdowała, do progu świątyni.
Następnie zawoławszy męża odzianego w szatę lnianą, który miał kałamarz u boku, Pan rzekł do niego: "Przejdź przez środek miasta, przez środek Jerozolimy i nakreśl ten znak Taw na czołach mężów, którzy wzdychają i biadają nad wszystkimi obrzydliwościami w niej popełnianymi". Do innych zaś rzekł, tak iż słyszałem: "Idźcie za nim po mieście i zabijajcie! Niech oczy wasze nie znają współczucia ni litości! Starca, młodzieńca, pannę, niemowlę i kobietę wybijajcie do szczętu. Nie dotykajcie jednak żadnego męża, na którym będzie ów znak. Zacznijcie od mojej świątyni".
I tak zaczęli od owych starców, którzy stali przed świątynią. Następnie rzekł do nich: "Zbezcześćcie również świątynię, dziedzińce napełnijcie trupami!" Wyszli oni i zabijali w mieście.
A podczas gdy oni zabijali, ja pozostałem sam, upadłem na twarz i tak wołałem: "Ach, Panie Boże! Czy chcesz wyniszczyć całą Resztę Izraela, dając upust swemu gniewowi przeciw Jerozolimie?" Rzekł do mnie: "Nieprawość pokolenia Izraela i Judy jest wielka, niezmierna; kraj jest pełen krwi, a miasto pełne przewrotności. Mówią bowiem: Pan opuścił ten kraj, Pan nie widzi. A więc także i moje oko nie okaże litości ani współczucia. Odpowiedzialność za ich postępowanie składam na ich głowy".
I oto ów mąż, odziany w lnianą szatę, z kałamarzem pisarskim u boku, oznajmił: "Uczyniłem, jak mi rozkazałeś".
|
Z Księgi Estery
|
4, 1-2. 5-17
|
Haman uzyskuje zgodę na zagładę wszystkich Żydów
Skoro Mardocheusz dowiedział się o wszystkim, co czyniono, rozdarł szaty i okrył się worem i popiołem, i wyszedł na środek miasta, i lamentował głośno i gorzko. I przyszedł aż pod Bramę Królewską, ponieważ nie wolno było wejść do samej Bramy Królewskiej przyodzianemu w wór pokutny.
Wtedy zawołała Estera Hataka, który spośród eunuchów królewskich usługiwał jej osobiście, i posłała go do Mardocheusza, aby się dowiedział, po co to wszystko i dlaczego. I poszedł Hatak do Mardocheusza na rynek miasta, który był przed Bramą Królewską. Mardocheusz opowiedział mu wszystko, co się zdarzyło, i dokładnie powiadomił go o sumie srebra, którą Haman przyrzekł wpłacić do skarbca królewskiego za Żydów, skoro tylko będzie mógł ich wygładzić. I odpis dokumentu prawnego, który wydano w Suzie, aby ich wygładzić, dał mu do pokazania Esterze, dla powiadomienia jej i polecenia, aby poszła do króla i błagała go o łaskę, i prosiła przed nim za ludem swoim.
"Pamiętaj, rzecze, na dni uniżenia twego, jak byłaś wychowana na rękach moich, bo Haman, drugi po królu, mówił przeciwko nam na śmierć; a ty wzywaj Pana i mów królowi, i wybaw nas od śmierci".
A Hatak odszedł i powiedział Esterze słowa Mardocheusza. I odpowiedziała Estera Hatakowi, i poleciła mu iść do Mardocheusza: "Wszyscy słudzy króla i ludność państw królewskich wiedzą, że jedno dla nich jest prawo, dla każdego mężczyzny i każdej kobiety, którzy udają się do króla na dziedziniec wewnętrzny, a którzy nie otrzymali wezwania: mają być zabici, chyba że król wyciągnie nad nimi złote berło, to wtedy pozostaną przy życiu. A mnie nie zawołano, abym poszła do króla, już od dni trzydziestu".
I powiedziano Mardocheuszowi słowa Estery. Wtedy Mardocheusz rzekł, aby odpowiedzieli Esterze: "Nie myśl sobie w sercu, że uratujesz się w domu króla, jedyna ze wszystkich Żydów, bo jeśli ty zachowasz milczenie w tym czasie, uwolnienie i ratunek dla Żydów przyjdzie z innego miejsca, a ty i dom ojca twojego zginiecie. A kto wie, czy nie ze względu na tę właśnie chwilę dostąpiłaś godności królowej?"
I rzekła Estera, aby odpowiedziano Mardocheuszowi: "Idź, zgromadź wszystkich Żydów, którzy znajdują się w Suzie. Pośćcie za mnie, nie jedząc i nie pijąc trzy dni, nocą i dniem. Ja też i dziewczęta moje będziemy pościły podobnie. Potem pójdę do króla, choć to niezgodne z prawem, a jeśli zginę, to zginę". I poszedł Mardocheusz i uczynił stosownie do tego wszystkiego, co mu poleciła Estera.
|
|
|
Mt 24, 15. 21. 22; Ap 7, 3
|
W.
Gdy ujrzycie ohydę spustoszenia, zalegającą miejsce święte, / będzie wówczas wielki ucisk. / Gdyby ów czas nie został skrócony, nikt by nie ocalał. * Z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony.
K.
Nie wyrządzajcie szkody ziemi ani morzu, aż opieczętujemy na czołach sługi Boga naszego. W. Z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony.
Z pism świętego Kaspra del Bufalo, kapłana
("Boleści Najświętszej Maryi", 3, 1 - Zapiski rekolekcyjne, I, Rzym 1995, 6 -12, passim)
Męka Jezusa u Maryi
Na górę mirry i wzgórze kadzenia, na górę miłujących się skierowane dzisiaj są wasze spojrzenia, o wierni. Widzicie czułą Matkę, której już wcześniej przepowiedziano, że Jej duszę przeszyje miecz. Zaprawdę, o Matko, Twój ból jest ogromny jak morze. Podwójna miłość zamartwia i zadaje boleść sercu Maryi: miłość do Syna niewinnego i ukrzyżowanego sprawia Jej niewypowiedzianą mękę - i miłość do człowieka grzesznego, który się zbawia, sprawia Jej niezrównaną mękę. Jakby będąc na statku podczas burzy pośród przeciwnych wiatrów, pchana i odpychana, nie może się poruszyć.
Najpierw w oddali towarzysząc Jezusowi i podążając po drodze naznaczonej Krwią Jego, z myślami przepełnionymi gorzkim wspomnieniem Jego tortur, Maryja toruje sobie drogę przez tłum i zajmuje miejsce naprzeciwko Niego. Stojąc na tej straszliwej scenie, staje się świadkiem wydarzenia.
Oto pogrąża się w cierpieniu Jezusa, kontempluje Jego rany, rozważa Jego mękę. Umysł Maryi przeszywał snop kłujących cierni.
Upadek świata rozpoczął się od Ewy, i tam rozpoczęła się naprawa świata przez Chrystusa. On zakosztował goryczy drzewa krzyża i dał do skosztowania Matce.
Ona, bardziej niż Matka, jako Kapłanka współuczestniczy swymi mękami w ofierze rodzaju ludzkiego.
Cierpienia w Maryi wzmagały się z powodu niemożności niesienia ulgi Jezusowi. Jednakże szczytem boleści, po wielogodzinnych mękach Jezusa, była Jego agonia.
O, Matko! Mój grzech jest mieczem przepowiedzianym Ci przez Symeona. Gdy grzeszę, dwa serca przebijam: duszę Twoją i duszę Twego Syna.
Wy, aniołowie pokoju, płakaliście, a Ona znosiła mężnie spojrzenie umiłowanego Syna: oczy były współczujące, pełne majestatu i bólu, ale bez łez. Skoro przez współczucie Jezusowi Odkupicielowi krople łez cisnęły się do oczu, to miłość do człowieka odkupionego tamowała je. Miłość Jezusa rozrzewniała Jej serce, miłość człowieka powstrzymywała Jej płacz.
Ojciec Przedwieczny w nadmiarze swej miłości dał nam swojego Syna; a Maryja w porywie swojej czułej miłości przekazała nam swojego Syna.
|
|
|
por. Łk 23, 33; J 19, 25; Łk 2, 35
|
W.
Gdy przyszli na wzgórze Golgoty, ukrzyżowali Go. * Pod krzyżem Jezusa stała Jego Matka.
K.
Miecz boleści przeszył Jej duszę. W. Pod krzyżem Jezusa stała Jego Matka.
Módlmy się.
Ojcze Święty, który zechciałeś włączyć Najświętszą Maryję Pannę Bolesną, Niewiastę Nowego Przymierza, do ofiary Twojego Syna, spraw, aby Kościół przez zasługi Najdroższej Krwi Chrystusa, narodzony z przebitego boku, * sprawował, z taką samą miłością jak Maryja, wielką tajemnicę odkupienia.
Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.
Następnie, przynajmniej w oficjum odprawianym wspólnie, dodaje się:
K. Błogosławmy Panu.
W. Bogu niech będą dzięki.
|
|